Szukaj na tym blogu

środa, 27 lipca 2011

Wirtualne urwanie glowy

Zaczynam rano dzień zwyczajowo od… nie - nie od kawy, papierosa czy porannej gimnastyki. Podobnie jak wielu z was zaczynam od włączenia komputera. Oczywiście pod warunkiem, że go w ogóle wyłączałem na noc – znam informatyków, którzy nie mogą spać bez przyjemnego dźwięku buczenia wiatraczka. Niekoniecznie komputer musi wtedy pracować nad renderowaniem grafiki, czy ściąganiem filmów z sieci – teraz to się odbywa w ciągu parunastu minut. Chodzi o sam fakt pozostawania w zażyłości z „rzeczą”, z którą spędzamy najwięcej czasu (jeden grafik z Los Angeles mówił mi, że ma limity na używanie komputera w domu, bo żona jest zazdrosna).

sobota, 2 lipca 2011

DV: Wywiady do filmu

Nagranie wywiadu do reportażu czy filmu dokumentalnego zdaje się być prostą czynnością. Trzeba zjawić się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze z mikrofonem i kamerą oraz włączyć nagrywanie. W dużym skrócie to się zgadza, ale żeby nagranie poszło sprawnie a materiał nadawał się później do emisji, musimy się wcześniej odpowiednio przygotować. I chodzi nie tylko o zapasową baterię i kartę pamięci.

Larry Grobel, wykładowca sztuki wywiadu z Los Angeles mówi: Jeśli chcesz przeprowadzić dobry wywiad, musisz wykazać się mnóstwem różnych umiejętności: musisz gawędzić jak gospodarz programu telewizyjnego, myśleć jak pisarz, wychwytywać podteksty jak psychiatra, mieć słuch jak muzyk, wybierać co lepsze kawałki jak redaktor i umieć odpowiednio je zestawić, jak dramaturg.

wtorek, 28 czerwca 2011

Autor i jego autorstwo w filmie

Od dłuższego czasu fascynuje mnie postrzeganie przez krytyków reżyserów filmowych jako autorów (od franc. auteur). Zaczęło się to oczywiście we Francji w latach pięćdziesiątych kiedy krytycy z Cahiers du Cinema zachwycili się amerykańskimi dziełami Johna Forda, Howarda Hawksa i Johna Hustona, których nie dane im było oglądać z powodu wojny. Uważali oni reżysera za siłę sprawczą dzieła, dopatrując się w każdym szczególe filmu ingerencji reżysera i próbując je przełożyć na symbolikę. Większość tych teorii jest przekonywująca i zgodna z zamierzeniami twórcy, ale niektóre wydają się być wyssane z palca i mogą powodować lekki uśmieszek. Tak jak nie lubię, kiedy krytycy zrównują jakiś film z ziemią, tak samo drażni mnie, kiedy chwalą autora filmu za rzeczy, które albo wcale nie są jego zasługą, albo udały się przypadkiem, albo też została do nich dorobiona na siłę ideologia.

sobota, 4 czerwca 2011

DV: Dokumentując życie

15 maja w Warszawie zakończyła się ósma już edycja festiwalu filmów dokumentalnych Planete Doc Review. Ta forma filmowa od kilku lat przeżywa swój renesans a coraz więcej filmowców pracuje przy dokumentach lub do swych fabuł wprowadza dokumentalną stylistykę. Oliver Stone zrealizował film o Fidelu Castro „Comandante”, a później również „South of the border” o lewicowych latynoskich prezydentach. Andrzej Wajda dostał nagrodę za innowacyjność na festiwalu w Berlinie za film „Tatarak”, gdzie użył zdjęć z planu filmowego ukazując tzw. czwartą ścianę (czyli to, co się znajduje poza kadrem). Filmy takie jak „Fahrenheit 9/11” czy „Zabawy z bronią” cieszyły się olbrzymią frekwencją w kinach, a polski dokument Bartka Konopki „Królik po berlińsku” zyskał nominację do Oskara.

Kamera może wnieść więcej zniszczeń niż karabin - bądź odpowiedzialny

Odpowiedzialność
Przystępując do pracy przy filmie dokumentalnym podejmujemy wyzwanie, które wymaga od nas więcej intelektualnego i fizycznego wysiłku niż praca przy fabule. Jeśli znamy ciekawą postać, którą warto byłoby uwiecznić w filmie dokumentalnym, trzeba znaleźć temat, który najlepiej by ją charakteryzował. Często bywa to jego zawód, hobby, miejsce zamieszkania lub jakiś szczególny talent. Jest to droga od szczegółu (bohatera) do ogółu (tematu). Im bardziej wyróżniający się człowiek, tym bardziej będzie interesujący dla widzów. A jeśli dodamy do tego jego otoczenie, zyskujemy portret rzeczywistości na podstawie wycinka. Mój znajomy kręcił kiedyś film o górniku, który dzięki odprawie po zamknięciu kopalni postanowił wyjechać do Indii, żeby spotkać Dalajlamę. Oczywiście im bardziej aktualny temat, tym lepiej dla naszego dzieła. Drugie podejście zakłada, że wiemy o czym chcemy nakręcić film i potrzebujemy znaleźć odpowiednie osoby, które najlepiej ten temat podkreślą. Może to być kryzys finansowy, olimpiada niepełnosprawnych, albo życie w bazie naukowej na Antarktydzie. Ważne, by wybrać odpowiednie osoby, które najlepiej opowiedzą daną historię. Im bardziej różniący się od siebie, tym lepiej.

niedziela, 22 maja 2011

Formatowanie filmu

Do Polski przyjechał Martin Schabenbeck, wykładowca nowojorskiej akademii filmowej. Autor książki „Format scenariusza filmowego” w ramach specjalnych wykładów wprowadzał w tajniki „formatu” tłumacząc jego używanie nie jako możliwość, a konieczność. Czy na pewno?

W Ameryce format stosuje się od lat. Po upadku systemu studyjnego z lat czterdziestych, gdzie każdy scenariusz powstawał na zamówienie z gwarancją realizacji, rynek otworzył się na teksty niezamówione, pisane na tzw. „on spec” (pod spekulację). Wymagało to jednak pewnej unifikacji - każdy tekst musiał być komunikatywny. Do cech formatu należą więc takie elementy jak: nagłówki scen, opisy akcji, nazwy postaci i pola dialogów. Wszystko to oczywiście sformatowane wg jednego kroju czcionki (Courier 12) z wyliczonymi co do milimetra marginesami dla poszczególnych elementów. Idea jest taka, że jedna strona scenariusza ma odpowiadać jednej minucie czasu ekranowego. Zatem 90 stron scenariusza zapowiada już półtoragodzinny seans.

sobota, 7 maja 2011

DV: Na drodze do sławy

Najważniejsze w całym filmie są tylko dwie sprawy: scenariusz i aktorzy. Widowni nie będzie interesować w jakim formacie jest nakręcony film, ani jakich obiektywów użyto. Widowni zależy na postaciach i historii, na przejmowaniu się czyimiś losami.

Poszukiwania
Aktorów możemy znaleźć wszędzie. Wystarczy rozejrzeć się dookoła za ciekawymi twarzami. W filmie wystąpić może każdy, ale to nie znaczy, że każdy jest w stanie w filmie zagrać rolę. Jest istotne rozróżnienie pomiędzy ludźmi, którzy dobrze wyglądają na ekranie, a takimi, którzy przeistaczają się w postać napisaną w scenariuszu. Aktorzy zawodowi - w przeciwieństwie do przyjaciół - przychodząc na plan oczekują wręcz, że ktoś nimi pokieruje i powie co mają robić. Są do tego przyzwyczajeni.

niedziela, 3 kwietnia 2011

DV: Doborowa ekipa

Kiedy robimy film, potrzebujemy do tego odpowiednich ludzi. Nie każdego stać na wynajęcie sztabu ludzi, a pewne role będziemy musieli pełnić samodzielnie. Dysponując scenariuszem – nie ważne, czy sami go napisaliśmy, czy też uzyskaliśmy go od autora – mamy plan do wykonania. To scenariusz dyktuje nam, czy musimy znaleźć tresera psów, choreografa walk czy zbrojmistrza. Może się okazać, że skład naszej ekipy będzie bardzo kameralny. Im mniej ludzi na planie, tym szybciej ekipa może się przemieszczać. W zwartej grupie czekanie jest skrócone do minimum, a każdy ma poczucie przynależności i jest zmotywowany do działania.

„Poeta potrzebuje pióra, malarz pędzla, ale filmowiec potrzebuje całej armii.”
Orson Welles


Generalnie można być jednocześnie producentem filmu, autorem scenariusza, reżyserem, operatorem, montażystą a nawet kompozytorem. Wielu twórców potwierdza to swoim doświadczeniem, choć wykonanie zadań przez takiego człowieka-orkiestrę mogą zajmować więcej czasu. Czasem przydaje się ktoś, kto przytrzyma mikrofon, lub przestawi rekwizyt. Znacznie przyjemniej jest dzielić się obowiązkami, gdzie każdy może się w pełni skoncentrować na swoim zadaniu. Sprzyja to nie tylko poprawie efektywności, ale też – w przypadku dobranej grupy – wspólnej integracji i rozwiązywaniu problemów.