Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik filmowca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik filmowca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 marca 2013

DV: Internetowe działania filmowe

W poprzednim odcinku poruszyliśmy całą machinę promocyjną. Mówiliśmy o plakatach, zwiastunach, paczkach prasowych, ale też o równoległym szukaniu sponsorów. Teraz nasze działania przenosimy do Internetu, żeby zdobyć publiczność dla naszych filmów i ostatecznie podbić świat.

Bezsprzecznie najlepszym narzędziem, które pomoże nam wypromować film będzie własna strona filmowa. Wszystko, o czym była mowa w poprzednim odcinku, możemy zawrzeć na naszej stronie, która będzie dostępna 24 godziny na dobę z każdego zakątka globu! Nieźle. Zanim jednak ją wypromujemy przez wysyłanie linków do prasy i znajomych, warto przyjrzeć się jej wyglądowi i zawartości.

WITRYNA
Ze względu na swoją multimedialność (możliwość zastosowania materiałów graficznych, wideo a także interaktywnych) strony WWW mają największą moc oddziaływania, szczególnie że teraz każdy jest zatopiony w sieci. Oprócz standardowych informacji jak streszczenie, obsada czy fotosy, możemy na niej zamieścić również specjalne klipy z planu, czy odrzuty (o ile pasują do tematu filmu). Na stronie możemy publikować dziennik rozwoju projektu, poprowadzić forum dyskusyjne lub tworzyć quizy i gry dotyczące tematyki filmu. Dzieła wymagające głębszych analiz takie jak „Matrix” czy „Memento” oferowały w sieci na swych stronach artykuły rzucające więcej światła na fabułę, oraz gry, które pozwalały się poczuć jakby się było bohaterem filmu. Mniej poważne produkcje jak np. „Maczeta” oferują proste narzędzie to przerobienia oficjalnego plakatu filmu, które można później wysłać znajomym. Ważne, by strona zachowała ten sam ton jaki panuje w filmie.

poniedziałek, 4 lutego 2013

DV: Promocja filmu

Jeśli zależy ci na tym, by ktokolwiek zechciał obejrzeć twój film, musisz umieć go nim zainteresować. Film nie stanowi samoistnego bytu jako nośnik na którym powstał – w końcu nikt nie chce oglądać nośnika, tylko historię na nim zawartą. W ten sposób dochodzimy do istotnego czynnika sukcesu jakim jest budowanie dla filmu marki.

Filmowcom zwykle nie udaje się przeprowadzić dobrej kampanii promocyjnej, bo zwyczajnie zaczynają zbyt późno, kiedy film jest już gotowy. Stworzenie plakatu, czy strony internetowej wymaga czasu, a tego brakuje gdy mamy gotowy film i chcemy go jak najszybciej pokazać światu. Poza tym, gdy zbliża się czas premiery trudno zdobyć się na dużą kreatywność. Jest też za późno na budowanie społeczności i zainteresowania wokół filmu. Znacznie lepszym rozwiązaniem – również z ekonomicznego punktu widzenia - jest rozpoczęcie kampanii promocyjnej równolegle z powstawaniem filmu. Im wcześniej zaczniesz mówić o filmie, tym więcej osób o nim usłyszy.

SYNERGIA
Preprodukcję filmu możemy zacząć równolegle z działaniami promocyjnymi, co przyniesie efekt synergii: zyskamy więcej pomysłów na sposoby promocji, a przy okazji pomogą nam one w przyciągnięciu sponsorów (a może i członków ekipy, czy aktorów). Platformy takie jak Kickstarter czy Indie-go-go zmieniły metody zbierania funduszy. Idea jest prosta – wystarczy zainteresować potencjalnych ofiarodawców ciekawą prezentacją. Jeśli nam się poszczęści możemy przejść z etapu independent (niezależni) do fandependent (zależni od fanów).

Kolejność prac przy filmie
Jak robi większość filmowców:
  1. Pomysł na film
  2. Pisanie scenariusza
  3. Zbieranie pieniędzy
  4. Kręcenie filmu
  5. Szukanie dystrybutora
  6. W przypadku nie znalezienia myślenie o marketingu
  7. Film trafia do szuflady lub jest bez powodzenia dystrybuowany samodzielnie przez filmowca

Jak powinni robić
  1. Pomysł na film
  2. Testowanie powodzenia pomysłu
  3. Szukanie dla niego widowni
  4. Pisanie scenariusza pod kątem widowni
  5. Stworzenie strategii promocyjnej
  6. Zbieranie funduszy
  7. Wprowadzenie marketingu do akcji
  8. Kręcenie filmu
  9. Budowanie zainteresowania wokół filmu (Internet, festiwale, media)
  10. Znalezienie dystrybutora w następstwie powyższych działań
Na podst. „The Guerilla Film Makers Pocketbook”

„Titanic” który powstał w 1997 roku uchodził za film o którym najwięcej się mówiło. Tylko dlatego, że James Cameron chciał stworzyć najdroższy film w historii, i całą kampanię reklamową oparto na tym oczekiwaniu. Więcej ludzi wiedziało, że film powstaje jeszcze zanim zaczęły się zdjęcia, niż o filmach, które były wtedy wyświetlane w kinie. Kilkunastomiesięczny okres oczekiwań przełożył się na większą liczbę dyskusji a w efekcie wpływy biletowe. Był to wtedy najdroższy i najbardziej kasowy film. Choć nie wszystkim z nas uda się pobić ten rekord, warto wyciągnąć z niego lekcję na temat przygotowań.

Taki ruch postuluje Thomas Mai, który w swoich wykładach opisuje nowe sposoby produkcji filmów. Rozwijając scenariusz razem ze społecznością internetową możemy zyskać nowe pomysły i dyskutować o nich w formie burzy mózgów. Zyskujemy więc automatyczny feedback oraz potencjalnych widzów. W ten sposób powstała międzynarodowa produkcja „Iron Sky”. Można nawet zaoferować przedsprzedaż gotowego filmu na DVD a z dochodów finansować produkcję! Dokumentalista Robert Greenwald najpierw sprzedaje bilety na pokazy w domach kultury a za zebrane pieniądze realizuje film, który będzie w nich wyświetlony. Niektórzy oferują nawet płatny wstęp na plan filmowy, co obok sprzedaży gadżetów również może być sposobem finansowania produkcji. 

TARGET
Jak najwcześniej zacznij pytać kim jest twoja publiczność. Jeśli będziesz chciał robić filmy dla każdego, to tak naprawdę nie dotrzesz do nikogo. Szeroka kampania wymaga dużych nakładów na radio i telewizję. Znacznie lepiej jest zawęzić widownię do danego kręgu zainteresowania – mogą to być mieszkańcy pewnego obszaru, określona grupa wiekowa lub kolekcjonerzy rzadkich produktów. Znajdź w fabule swojego filmu unikatowy element i uczyń z niego główną oś swoich komunikatów. Może to być fascynująca lokacja, epizod jakiegoś celebryty lub zastosowanie nowej technologii.

Staraj się trafnie określić gatunek i nie wychodzić poza jego ramy. Jim Carrey, nadal jeden z najbardziej kasowych aktorów, tuż po swoim przeboju “Maska” zagrał w filmie “Telemaniak”. Film promowano w duchu jego wcześniejszych produkcji jako komedię, lecz film był w rzeczywistości psychologicznym thrillerem. W efekcie niespójnego komunikatu była to jedna z jego największych porażek kinowych. Określenie nie tylko gatunku, ale i sposobu przekazu może sprawić, że znajdziemy widownię lub zyskamy sobie zagorzałych przeciwników.

Pokaż danej grupie, że może się identyfikować z twoim filmem - to zachęci ją do obejrzenia go kiedy już powstanie, oraz do polecania go swoim znajomym. Nawet jeśli nie jest to do końca to czego szukają. Będzie łatwiej jeśli powołasz się na budzące wiele emocji skojarzenia słów: miłość, nienawiść czy strach. Ludzie oglądają filmy, żeby coś przeżyć.

Gdy temat jest kontrowersyjny to podkreśl go bardziej. Jeśli masz więcej odwagi, możesz przemycić w komunikacie trochę fałszywych informacji. Umiejętnie wygenerowana plotka, która chwyci, zapewni filmowi lepsze powodzenie niż produkcja materiałów reklamowych, a media same podchwycą temat. Na tym opierała się legenda filmu „The Blair Witch Project” – przez dłuższy czas pisano o tym, że wszyscy trzej aktorzy zginęli w trakcie realizacji filmu.

więcej w styczniowo-lutowym numerze Digital Vision

sobota, 8 grudnia 2012

DV: Festiwalowy survival

Pod koniec listopada, jak co roku od dwudziestu lat, odbyła się kolejna edycja festiwalu sztuki operatorskiej Camerimage. Jest to jedyna światowa impreza, której program skupia się nie na aktorach czy reżyserach, lecz operatorach. Oprócz premierowych pokazów wybitnych pod względem zdjęć filmów, na imprezie można spotkać mnóstwo studentów i początkujących filmowców, którzy poprzez niezobowiązujące spotkania z mistrzami pragną w przyszłości zająć ich miejsce. W tym odcinku skupimy się na roli festiwali filmowych w życiu filmowca.

Festiwal to wymarzone miejsce na premierę naszego filmu. W ten sposób możemy zdobyć rozgłos poprzez kontakty z dziennikarzami, spotkać się z innymi filmowcami, ale także widzami. Biorąc w nim udział zobaczysz filmy, których nie znajdziesz w telewizji czy wypożyczalni DVD. Co więcej, będąc w kontakcie z innymi ludźmi znacząco ułatwisz dalszą karierę swojemu dziełu. Dlatego – podobnie jak przy kręceniu filmu – warto się odpowiednio przygotować. Zdając się na przypadek zmniejszamy tylko swoje szanse.

Generalnie rzecz biorąc, festiwale dzielą się na krajowe i międzynarodowe. Każdy z nich ma różne wymagania, dlatego przed wysłaniem filmu trzeba zwrócić uwagę na wymogi regulaminowe. Istotnym czynnikiem może być tu wersja językowa filmu. Na ogół nawet na polskich festiwalach o wyraźnych ambicjach międzynarodowych oczekuje się filmów z angielskimi napisami. Niektóre imprezy wymagają również transkryptu – zarówno w języku oryginalnym jak i angielskim. Może to być przydatne dla tłumacza/lektora lub… cenzury w przypadku udziału młodszej publiczności.

ZGŁOSZENIA
Rozważając zgłoszenie filmu na dany festiwal, najważniejsze informacje, które nas interesują to:
- deadline – czyli do kiedy film musi dotrzeć do organizatora (zwykle jest to data stempla pocztowego, ale za granicę przesyłki idą dłużej),
- koszt zgłoszenia filmu (w przypadku wielu zagranicznych festiwali dokonuje się bezzwrotnej opłaty wstępnej , nie tylko w wypadku zakwalifikowania filmu).
Natomiast w ramach danego festiwalu mogą pojawić się ograniczenia co do rodzaju poszczególnych konkursów. Na jednym festiwalu może odbywać się jednocześnie kilka konkursów (np. filmów pełnometrażowych, krótkometrażowych, zagranicznych i narodowych).

Ograniczenia dotyczą najczęściej:
- typu filmu (animacja, dokument, fabuła)
- metrażu (do 10 min., do 15, do 30, między 30-60, od 45…)
- sposobu produkcji (niezależna, studencka, profesjonalna)
- ilości (chcielibyśmy zgłosić kilka filmów, ale czasem można tylko jeden)
- roku produkcji (najczęściej można zgłaszać nie starsze niż powstałe przed zeszłorocznym deadline’m danej imprezy – w trosce o świeżość i różnorodność organizatorzy zabezpieczają się przed nadsyłaniem corocznie tych samych tytułów)
- tematyki – jeśli nakręciłeś horror, to raczej nie trafi on na festiwal o tematyce dziecięcej
- wieku reżysera – konkurs może być np. tylko dla nastolatków, osób przed 26. rokiem życia, lub… po 50-tce.

Bywa, że niektóre festiwale wymagają informacji o wcześniejszych pokazach filmów i zdobytych tam wyróżnieniach. Chcą określenia, czy ich impreza będzie światową premierą (pierwszym pokazem w ogóle), międzynarodową (po raz pierwszy poza krajem produkcji) czy jedynie krajową (premierą tylko w danym kraju). I tutaj wcześniejszy udział w innych imprezach może być:
- na naszą korzyść (jeśli film był już na ważnych imprezach i zdobył nagrody, co może znaczyć że warto go pokazać),
- lub na niekorzyść (jeśli festiwal nastawia się na prezentowanie nowości i ma wysoką rangę).

Nie trzeba dodawać, że film nie może być wcześniej prezentowany w internecie, telewizji czy na DVD, bo organizator woli wtedy wybrać film, którego nikt jeszcze nie widział.

Spośród wielu festiwali musimy wybrać gdzie nasz film najlepiej się kwalifikuje. Poza tym, im więcej festiwali, tym więcej czasu i pieniędzy musimy na to poświęcić. Zasadniczo cykl życia jednego filmu to okres jednego do półtora roku. Raczej nie uda nam się zgłosić tego samego filmu na imprezę, która już raz go odrzuciła. Poza tym film straci swoją świeżość, bo w końcu widz idzie na festiwal, by zobaczyć nowości. Dlatego jeśli kończymy w film późną jesienią to niegłupim pomysłem jest podanie jako daty produkcji roku następnego. Dla nas to tylko parę tygodni, a dla filmu i jego festiwalowego życia ogromne znaczenie.


więcej w grudniowym numerze Digital Vision

piątek, 2 listopada 2012

DV: Sprzęt każdego filmowca

W 1969 roku, gdy Francis Ford Coppola zakładał wytwórnię Zoetrope, pragnął uniezależnić się od studyjnego systemu Hollywood by produkować nie tylko swoje autorskie filmy. Wytwórnia miała w zamierzeniu promować niszowych twórców i trudne tematy, czyli to czego nie można było znaleźć w głównym nurcie. Niezbyt szczęśliwe decyzje sprawiły, że wytwórnia mocno się zadłużyła, a Coppola przez kolejne lata musiał spłacać długi reżyserując filmy na zlecenie. Kiedy jednak zakładał Zoetrope miał wizję, że w przyszłości każdy filmowiec zyska niezależność mogąc pomieścić cały sprzęt jakiego potrzebuje w jednym plecaku. Od kilkunastu lat jest to na szczęście możliwe.

Technologia wideo przywróciła kręcenie filmów w ręce ludzi. To w ten sposób nauczyłem się jak kręcić filmy – kręcąc je w domu.
Robert Rodriguez

Dziś każdy może być filmowcem. Przed ponad dekadą DV, czyli cyfrowe wideo (Digital Video) zrewolucjonizowało rynek – dobrej jakości półprofesjonalny sprzęt stał dostępny za rozsądne pieniądze. W hipotetycznym plecaku, o jakim niegdyś marzył Coppola, dziś spokojnie możemy pomieścić dobrej jakości kamerę, statyw, obiektywy, sprzęt do nagrywania z mikrofonami, a także laptopa z programem do montażu. Wkrótce miniaturyzacja doprowadziła do tego, że całkiem niezły sprzęt można zmieścić w kieszeni spodni w postaci telefonu komórkowego z opcją filmowania w HD oraz aplikacją do montażu. Czegóż więcej chcieć by wyruszyć w teren i nagrać film życia? Na początek przydałaby się dobra historia. Przez ostatnie dwa lata w „Przewodniku filmowca” pisałem o kolejnych etapach prowadzących nas do realizacji filmu. Jeśli nadal wierzymy w swój pomysł, teraz przyszła pora by dopasować do niego sprzęt.

piątek, 12 października 2012

DV: Szlifowanie montażu

W poprzednich odcinkach "Przewodnika filmowca" była mowa o przygotowaniach do montażu oraz samym akcie łączenia poszczególnych ujęć. Każdy, kto choć trochę zajmował się działaniami kreatywnymi, wie że tajemnica sukcesu leży tak naprawdę w ostatnich szlifach. Niechlujne przejścia poziomu ścieżki dźwiękowej, błędy w oświetleniu czy amatorska czołówka mogą zniechęcić widzów, a praca przy takich detalach – z uwagi na drobiazgowość – wymaga czasu i uwagi. A co jeśli trzeba nagle zmienić istotny wątek fabuły?

Pewnym ratunkiem dla nas może być określenie zawczasu planowanej długości materiału. Jeśli projekt nie mieści się w zakładanym metrażu, skrócenie go może być wyzwaniem. Spoty reklamowe zwykle mają długość 30 lub 60 sekund. Przygotowując krótkometrażówkę, tzw. shorta, należy pamiętać że większość festiwali nie przyjmuje filmów dłuższych niż 30 minut (wliczając w to napisy), a niektóre ograniczają się do 10 minut. Jeśli osoby układające program festiwalu mają do wyboru jeden półgodzinny filmu i dwa piętnastominutowe, wybiorą dwa krótsze, bo bardziej urozmaicą program. Jak widać diabeł tkwi w szczegółach, dlatego powinniśmy je dopracować do perfekcji.

poniedziałek, 3 września 2012

DV: Montaż – komponowanie rzeźby filmu


Andriej Tarkowski uważał, że sztuka robienia filmów polega na „rzeźbieniu w czasie”, przez co rozumiał, że im dłuższy jest film, tym bardziej skomplikowana będzie „rzeźba”. W poprzednim odcinku pisałem o tym jak solidnie przygotować się do montażu, aby przebiegał on bezproblemowo. Kiedy materiał mamy już zgrany, opisany i przejrzany możemy przystąpić do tworzenia wielkiego dzieła.

Niewidzialna praca

Montażyści nie mają lekkiego zawodu. Kiedy znajomi pytali mojego kolegę czym się zajmuje powiedział, że jest montażystą w Canal+. Odparli: - A, to ty montujesz na dachach te anteny satelitarne? Guru filmowców Walter Murch uważa, że praca ta polega w sumie na wycinaniu nieudanych kawałków. Dzięki popularyzacji form dokumentalnych i making-ofów świadomość wśród widzów co do odpowiedzialności montażysty za finalny efekt filmu wzrasta. Faktem jednak jest, że praca montażysty powinna pozostać niezauważalna - im płynniejsze przejścia, tym łatwiej dajemy się wciągnąć w historię. Nieudany montaż to taki, który natarczywie o sobie przypomina. Z kolei udany montaż tak bardzo angażuje uwagę widowni, że nie zauważa ona błędów w ciągłości akcji, oświetlenia czy podstawienia dublera.

Montażysta musi rozważyć różne możliwości poskładania nagranego materiału w takiej kolejności, która najlepiej służy historii. Każda możliwość tworzy inny klimat i opowiada historię inaczej. Główną wadą montażu nieliniowego jest ogrom możliwości jakie oferuje, a jedną z nich jest możliwość zmiany decyzji w każdym momencie. Montażyści od zawsze starali się tworzyć niezauważalne cięcia, tak by nie zwracać na siebie uwagi.

Nachalny montaż można porównać do dostrzeżenia w kadrze pracy mikrofoniarza lub reflektorów z planu. Aby mieć pewność, że cięcia pozostaną niezauważone, należy zadbać by każde ujęcie było odpowiednio umotywowane. Jego obecność musi naturalnie wynikać z rytmu opowiadanej historii i naturalnie wynikać z akcji. Gdzie szukać wskazówek dla użycia umotywowanego ujęcia? Wystarczy zwrócić uwagę na dialog, gest lub spojrzenie aktorów, efekt dźwiękowy, melodię – montaż nie jest sztuką dla sztuki, lecz elementem składającym się na finalny efekt sztuki ruchomych obrazów zwaną kinematografią. [...]


więcej we wrześniowym numerze Digital Vision

poniedziałek, 9 lipca 2012

DV: Kuloodporny montaż filmowy

Każda opowieść filmowa przechodzi trzy kluczowe etapy zmian. Przelewając swe myśli na papier tworzymy scenariusz, gdzie weryfikujemy to czy nasze myśli zapisane słowami potrafią przekazać historię. W etapie drugim podczas zdjęć weryfikujemy to co miało być nakręcone. Czasem pewne elementy scenariusza się odrzuca, ale mogą pojawić się też nowe pomysły warte sfilmowania. Postprodukcja to ostatni etap ścieżki, gdzie montażysta prostuje wszystkie zakręty a historia w jego rękach przyjmuje ostateczny kształt.
W czasie postprodukcji tempo pracy jest mniej stresujące, więc można przemyśleć dokonane wybory podczas zdjęć. Możemy poprawić scenariusz przez reorganizację scen lub skróty. Możemy zamaskować błędy techniczne, i znacząco poprawić grę aktorską wybierając właściwe fragmenty wykonania. Utalentowany montażysta potrafi tak poskładać film, by publiczność nie zauważyła niedoskonałości materiału. Montażysta powinien więc potrafić opowiadać historie, ale też negocjować między sprzecznymi oczekiwaniami producenta i reżysera. Jest to też dość intymny proces, bo mniej ludzi jest zaangażowanych w pracę. W końcu montaż nie jest umiejętnością, lecz sztuką gdzie ciągle się można doskonalić.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

DV: Efektowne kino

Wystrzały, pościgi i technika komputerowa

W poprzednich odcinkach była mowa o zaplanowaniu zdjęć i dźwięku, tak by nasz film wyróżnił się przemyślaną formą. Natomiast jednym z najlepszych sposobów na zwiększenie wartości produkcyjnej filmu oprócz atrakcyjnej obsady jest dodanie akcji. Jakiekolwiek działanie ożywi każdy film, choć należy pamiętać o ograniczeniach jakimi dysponujemy. Jeśli nakręcimy scenę, która wygląda jakby powstała za milion dolarów, choć naprawdę kosztowała ułamek tej kwoty, to możemy mówić o wyjątkowej efektywności naszych pomysłów i niewątpliwej kreatywności.

Kiedy Roger Corman, legendarny producent kilkuset filmów, został zapytany co stanowi o sukcesie jego niskobudżetowych filmów odpowiedział: seks i przemoc, ale dla ułatwienia nazwijmy to akcją.

Hollywood nie bez powodu bywa nazywane Fabryką Snów. W końcu to tam powstają najbardziej zaawansowane technologicznie filmy, z którymi próbuje konkurować reszta świata. Przemysł filmowy zatrudnia tysiące specjalistów doskonalących efekty, na które stać najbogatsze studia, a które inspirują wyobraźnię widzów i innych filmowców. To dlatego jeden z ojców kina Georges Méliès budując swe studio filmowe zainwestował w efekty specjalne przy filmie „Podróż na księżyc”. Niemiecka wytwórnia UFA zainwestowała masę pieniędzy w filmy takie jak „Metropolis” by się wyróżnić wśród coraz liczniejszej konkurencji. Filmowanie z użyciem tylnej projekcji i zdjęcia kombinowane przy użyciu masek pozwalały na tworzenie coraz bardziej skomplikowanych filmów przy niższych kosztach – zamiast budować olbrzymie dekoracje wystarczyło nagrać aktorów przez szkło z namalowaną fotografią. Efekty specjalne umożliwiły powstanie filmów historycznych, science-fiction czy fantasy, a apetyty zarówno widzów jak i filmowców tylko wzrosły. Jest takie powiedzenie, że przy kręceniu filmu nigdy nie ma dość czasu, pieniędzy i światła.

środa, 2 maja 2012

DV: Potęga dźwięku

Mówi się, że dobry scenariusz to połowa sukcesu filmu. Alfred Hitchcock twierdził, że odpowiedni casting w pięćdziesięciu procentach gwarantuje powodzenie produkcji. Jednak są tacy, którzy uważają, że 50% filmu stanowi… dźwięk. W poprzedniej części Przewodnika Filmowca pisałem jak ważne jest przygotowanie i zaplanowanie zdjęć do filmu. Dziś przyjrzymy się jak zadbać o równie udany dźwięk.

Film to ruchomy obraz, składa się z pojedynczych klatek – w każdej chwili możemy go zatrzymać i dokładnie przestudiować kompozycję kadru, sposób oświetlenia, paletę barw. Zdjęć z planu używa się w celach promocyjnych, na plakatach, okładkach kaset, a także w programach telewizyjnych. Jeden obraz mówi więcej niż tysiące słów. Ale co z dźwiękiem? Nie możemy go ot tak zatrzymać, zanalizować i pokazać. Obraz, który montujemy przypomina prostokąt – jego początek i koniec zawsze można uciąć prostopadle; dźwięk bardziej przypomina owal; napływa i odpływa. Wrażenia jakie wywołuje są bardzo ulotne. Będąc niezauważalny stanowi jednak o sile filmu.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

DV: Sztuka myślenia o zdjęciach w filmie

Kiedy przystępujemy do zdjęć na planie filmowym, zakładam że posiadamy już wizję tego, co zamierzamy nakręcić. Kiedyś starzy mistrzowie uczyli swych podopiecznych tego, że powinni wiedzieć co zamierzają sfotografować jeszcze zanim spojrzą w obiektyw i nacisną spust. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Technologia umożliwia nam robienie nie tylko zdjęć, ale również świetnej jakości materiałów wideo za pomocą telefonów komórkowych. Na bieżąco otrzymujemy podgląd efektu końcowego, nie musimy czekać na odbitki z laboratorium. Dopiero po zrobieniu zdjęcia, czy nakręceniu ujęcia, zauważamy co można poprawić. Sądzę, że nadal warto trzymać się metody, która sprawdzała się przez ponad sto lat i nadal się sprawdza.

"Kiedyś zapytałem Akirę Kurosawę, dlaczego w filmie „Ran” kadrował ujęcie w pewien szczególny sposób. Odpowiedział, że gdyby przepanoramował kamerę o jeden centymetr w lewo, byłoby widać fabrykę Sony, a jeśli przesunąłby kamerę w prawo, byłoby widać lotnisko – żaden z tych obiektów nie był zgodny z epoką samurajów pokazywaną w filmie. Tylko osoba, która pracowała przy danym filmie, wie jaka decyzja wpłynęła na dany efekt."
(Sidney Lumet, „Making Movies” 1995)

Film pozornie różni się od fotografii tylko tym, że rejestruje ruchomy obraz, któremu towarzyszy dźwięk. Przy filmie również należy zadbać o odpowiednią kompozycję i oświetlenie, ale mając w świadomości nie pojedyncze ujęcie lecz ich serię – liczy się to jak poszczególne ujęcia będą tworzyć sekwencję. Przy planowaniu sekwencji ujęć niezastąpionym narzędziem jest storyboard, o którym pisałem w jednym z wcześniejszych artykułów. Wspomnę tylko, że zaoszczędza nam on czas na planie tracony na improwizowanie. Nawet jeśli pod wpływem impulsu chwili chcemy zmienić plan zdjęć, warto narysować wcześniej storyboard jako rodzaj zabezpieczenia przed brakiem inspiracji na planie.

wtorek, 6 marca 2012

DV: Efektywność pracy na planie filmowym

W przemyśle filmowym istnieje złota zasada trójkąta mówiąca o tym, że spośród trzech wartości jedynie dwie można osiągnąć pracując przy produkcji filmowej. Każdy chciałby zrobić film szybko, tanio i dobrze. Tymczasem tylko dwie z tych wartości mogą się sprawdzić: film będzie tani i szybko nakręcony, ale nie będzie dobry; lub będzie dobry i tani, ale jego kręcenie zajmie dużo czasu. Warto od samego początku o tym pamiętać.

Świetnym przykładem realizacji taniego i dobrego filmu jest debiut Christophera Nolana pt. „Śledząc”. Nolan nie dysponował wystarczającym budżetem na całą produkcję pełnometrażowego filmu. Do ról aktorów zaangażował swoich przyjaciół, kręcił zdjęcia w ich mieszkaniach kamerą wypożyczaną ze szkoły filmowej do której uczęszczał. Sam zresztą odpowiadał za zdjęcia, montaż i produkcję. Aby zaoszczędzić na taśmie filmowej, próby aktorskie organizowano tak, by ujęcie udało się przy pierwszym lub drugim dublu. Ponieważ jego znajomi-aktorzy mieli regularną pracę w tygodniu, zdjęcia mogły być kręcone jedynie w soboty. W ten sposób produkcja ponad godzinnego filmu zajęła prawie rok, ale Nolan był w stanie zaprezentować dobry film nakręcony za małe pieniądze. Biorąc pod uwagę skomplikowaną achronologiczną fabułę, film wymagał dodatkowego skupienia na planie, ale rezultat doprowadził młodego reżysera do Hollywood i stworzenia później takich przebojów jak „Mroczny rycerz” czy „Incepcja”.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

DV: Kierowanie aktorami w filmie

Rola reżysera na planie filmowym sprowadza się ni mniej ni więcej tylko do kierowania (ang. direction – kierunek). Kieruje on scenariuszem, pionem operatorskim, scenograficznym, ale przede wszystkim aktorami. Ludzie chodzą do kina by doświadczyć emocji, a emocje na ekranie zapewnia nie tyle gra świateł czy dramaturgiczna muzyka ile gra doświadczonych aktorów.

Początkujący reżyserzy zbyt dużą wagę przykładają do profesjonalnego wyglądu filmu kosztem aktorskiego wykonania. Mogłoby się zdawać, że rola aktora polega tylko na odczytaniu dialogu w sposób przekonujący i wykonaniu paru czynności, które posuwają akcję do przodu. Głos jest równie ważny jak ruch postaci, jednak aktor przez cały czas musi odgrywać swoją postać, być wiarygodny w tym co robi.

niedziela, 4 grudnia 2011

DV: Co widać w kadrze cz. 2

W poprzedniej części tego artykułu pisałem o przygotowaniu scenografii i dekoracji w obiektach zdjęciowych, aby produkcja zyskała adekwatny do scenariusza wygląd. Bo choć powstają już filmy kręcone w całości w technice green-screen („300”, „Sin City - Miasto grzechu”), a coraz więcej telewizji nagrywając swoich prezenterów używa wirtualnych scenografii, to i tak trzeba przygotować spójną koncepcję artystyczną. Jeśli nie fizyczną scenografię, na etapie preprodukcji, to przynajmniej wirtualną w trakcie montażu. Pomocne w określeniu indywidualnego stylu filmu mogą być rekwizyty, kostiumy czy charakteryzacja.

Rekwizyty
Rekwizyty to takie elementy o których najczęściej każdy sobie przypomina, gdy trzeba ich użyć w scenie, a nikt nie pamięta by je zabrać na plan (lub, co gorsza, nawet przygotować). Rozbijając scenariusz na sceny, obok tak istotnych elementów jak lokacja czy pora dnia powinniśmy wypisać z danej sceny wszystkie istotne rekwizyty jakie się w niej pojawią. Czasem scenariusz nie przewiduje pewnych rekwizytów, które mogą ci przyjść do głowy kiedy wizualizujesz sobie scenę w wyobraźni. Dopisz je do listy. Zawsze lepiej zrezygnować z jakiegoś elementu, niż w trakcie zdjęć dojść do wniosku, że czegoś brakuje. Wyobrażając sobie grę poszczególnych postaci łatwiej dostrzeżesz niuanse.

sobota, 5 listopada 2011

DV: Co widać w kadrze cz. 1

Zadbanie o ciekawy scenariusz, dobrych aktorów i przygotowanie planu produkcji to nie wszystko. Drugorzędnym, a jednocześnie istotnym elementem opowiadanej przez nas historii jest to co otacza naszych bohaterów - gdzie mieszkają, jak się ubierają, jakich rzeczy używają. Za to wszystko odpowiada dział artystyczny w skład którego wchodzą: scenograf, rekwizytor, charakteryzator, kostiumograf oraz szereg asystentów. Oczywiście w zależności od wielkości produkcji może to być armia kilkudziesięciu fachowców takich jak stolarze, garderobiane czy zbrojmistrz, ale w przypadku mikro-budżetu i krótkiego metrażu może się okazać, że wszystkie funkcje działu artystycznego będzie pełnić jedna osoba. Niewykluczone, że będzie nią sam reżyser.

Osoby z działu artystycznego tworzą wokół historii świat, w którym żyją bohaterowie, dlatego powinny być zaangażowane jak najszybciej do filmu - już we wczesnym okresie preprodukcji. Dzięki temu będą mogły przeanalizować scenariusz, zasugerować drobne poprawki, i rozpocząć przygotowania. Na allegro można tanio kupić masę drobiazgów, które przydadzą się w filmie, ale potrzeba czasu na wykonanie zamówienia, przesyłkę, a jeśli jest to aukcja to również na zlicytowanie. W napiętym grafiku niestety nigdy nie ma miejsca na przygotowanie dobrej scenografii.

środa, 5 października 2011

DV: Opowiadanie poprzez obraz

Mówi się, że papier zniesie wszystko. W scenariuszu można pisać niestworzone historie o zatonięciu Titanica, o dinozaurach, kosmitach czy piratach. Problem się pojawia, kiedy trzeba później przenieść wszystko na ekran i zmieścić się w zawsze zbyt niskim budżecie.

Oczywiście im więcej fantastycznych zjawisk w filmie tym większa jego wartość (tzw. production value), która nie musi być proporcjonalna do poniesionych nakładów finansowych. Pościgi, wybuchy, sceny z udziałem statystów – to wszystko dodaje filmowi splendoru. Nauczeni z telewizyjnych reportaży widzowie potrafią ocenić, czy film jest drogą hollywoodzką produkcją, czy skromną telewizyjną podróbką. Pieniądze zainwestowane w produkcję powinny być widoczne na ekranie. Na filmy z serii przygód Jamesa Bonda chodzi się w końcu po to, żeby podziwiać egzotyczne zakątki świata, najdroższe samochody, największe eksplozje i najpiękniejsze kobiety. Są jednak proste metody jak podnieść nasze „production value”, by film zamiast wyglądać jak wspomnienie z wesela, sprawiał wrażenie pół-profesjonalnego majstersztyku. O tym zadecydują świadomie zaplanowane zdjęcia. (Elementy wzbogacające produkcję takie jak lokacje, rekwizyty czy scenografia omówimy w kolejnym artykule).

niedziela, 4 września 2011

DV: Przygotowanie produkcji

Zdjęcia do filmu można rozpocząć od ręki jedynie na bazie scenariusza (niektórzy twierdzą, że nawet scenariusz nie jest potrzebny), ale znacznie lepsze rezultaty przyniesie nam staranne zaplanowanie produkcji. Dysponując ostateczną wersją scenariusza możemy przystąpić do „rozbijania” go (od angielskiego breakdown) na czynniki pierwsze. Dzięki temu i w oparciu o dostępność aktorów i członków ekipy będziemy mogli przygotować harmonogram zdjęć.

Natomiast zanim jeszcze zaczniemy zbierać pieniądze na produkcję warto rozreklamować projekt: wśród znajomych, w środowisku branżowym, w mediach społecznościowych. Im głośniej będzie o filmie tym lepiej dla znalezienia sponsorów, a włączając do filmu jakieś głośne wydarzenie lub znaną osobistość zapewniamy prasie dobry punkt zaczepienia.

sobota, 2 lipca 2011

DV: Wywiady do filmu

Nagranie wywiadu do reportażu czy filmu dokumentalnego zdaje się być prostą czynnością. Trzeba zjawić się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze z mikrofonem i kamerą oraz włączyć nagrywanie. W dużym skrócie to się zgadza, ale żeby nagranie poszło sprawnie a materiał nadawał się później do emisji, musimy się wcześniej odpowiednio przygotować. I chodzi nie tylko o zapasową baterię i kartę pamięci.

Larry Grobel, wykładowca sztuki wywiadu z Los Angeles mówi: Jeśli chcesz przeprowadzić dobry wywiad, musisz wykazać się mnóstwem różnych umiejętności: musisz gawędzić jak gospodarz programu telewizyjnego, myśleć jak pisarz, wychwytywać podteksty jak psychiatra, mieć słuch jak muzyk, wybierać co lepsze kawałki jak redaktor i umieć odpowiednio je zestawić, jak dramaturg.

sobota, 4 czerwca 2011

DV: Dokumentując życie

15 maja w Warszawie zakończyła się ósma już edycja festiwalu filmów dokumentalnych Planete Doc Review. Ta forma filmowa od kilku lat przeżywa swój renesans a coraz więcej filmowców pracuje przy dokumentach lub do swych fabuł wprowadza dokumentalną stylistykę. Oliver Stone zrealizował film o Fidelu Castro „Comandante”, a później również „South of the border” o lewicowych latynoskich prezydentach. Andrzej Wajda dostał nagrodę za innowacyjność na festiwalu w Berlinie za film „Tatarak”, gdzie użył zdjęć z planu filmowego ukazując tzw. czwartą ścianę (czyli to, co się znajduje poza kadrem). Filmy takie jak „Fahrenheit 9/11” czy „Zabawy z bronią” cieszyły się olbrzymią frekwencją w kinach, a polski dokument Bartka Konopki „Królik po berlińsku” zyskał nominację do Oskara.

Kamera może wnieść więcej zniszczeń niż karabin - bądź odpowiedzialny

Odpowiedzialność
Przystępując do pracy przy filmie dokumentalnym podejmujemy wyzwanie, które wymaga od nas więcej intelektualnego i fizycznego wysiłku niż praca przy fabule. Jeśli znamy ciekawą postać, którą warto byłoby uwiecznić w filmie dokumentalnym, trzeba znaleźć temat, który najlepiej by ją charakteryzował. Często bywa to jego zawód, hobby, miejsce zamieszkania lub jakiś szczególny talent. Jest to droga od szczegółu (bohatera) do ogółu (tematu). Im bardziej wyróżniający się człowiek, tym bardziej będzie interesujący dla widzów. A jeśli dodamy do tego jego otoczenie, zyskujemy portret rzeczywistości na podstawie wycinka. Mój znajomy kręcił kiedyś film o górniku, który dzięki odprawie po zamknięciu kopalni postanowił wyjechać do Indii, żeby spotkać Dalajlamę. Oczywiście im bardziej aktualny temat, tym lepiej dla naszego dzieła. Drugie podejście zakłada, że wiemy o czym chcemy nakręcić film i potrzebujemy znaleźć odpowiednie osoby, które najlepiej ten temat podkreślą. Może to być kryzys finansowy, olimpiada niepełnosprawnych, albo życie w bazie naukowej na Antarktydzie. Ważne, by wybrać odpowiednie osoby, które najlepiej opowiedzą daną historię. Im bardziej różniący się od siebie, tym lepiej.

sobota, 7 maja 2011

DV: Na drodze do sławy

Najważniejsze w całym filmie są tylko dwie sprawy: scenariusz i aktorzy. Widowni nie będzie interesować w jakim formacie jest nakręcony film, ani jakich obiektywów użyto. Widowni zależy na postaciach i historii, na przejmowaniu się czyimiś losami.

Poszukiwania
Aktorów możemy znaleźć wszędzie. Wystarczy rozejrzeć się dookoła za ciekawymi twarzami. W filmie wystąpić może każdy, ale to nie znaczy, że każdy jest w stanie w filmie zagrać rolę. Jest istotne rozróżnienie pomiędzy ludźmi, którzy dobrze wyglądają na ekranie, a takimi, którzy przeistaczają się w postać napisaną w scenariuszu. Aktorzy zawodowi - w przeciwieństwie do przyjaciół - przychodząc na plan oczekują wręcz, że ktoś nimi pokieruje i powie co mają robić. Są do tego przyzwyczajeni.

niedziela, 3 kwietnia 2011

DV: Doborowa ekipa

Kiedy robimy film, potrzebujemy do tego odpowiednich ludzi. Nie każdego stać na wynajęcie sztabu ludzi, a pewne role będziemy musieli pełnić samodzielnie. Dysponując scenariuszem – nie ważne, czy sami go napisaliśmy, czy też uzyskaliśmy go od autora – mamy plan do wykonania. To scenariusz dyktuje nam, czy musimy znaleźć tresera psów, choreografa walk czy zbrojmistrza. Może się okazać, że skład naszej ekipy będzie bardzo kameralny. Im mniej ludzi na planie, tym szybciej ekipa może się przemieszczać. W zwartej grupie czekanie jest skrócone do minimum, a każdy ma poczucie przynależności i jest zmotywowany do działania.

„Poeta potrzebuje pióra, malarz pędzla, ale filmowiec potrzebuje całej armii.”
Orson Welles


Generalnie można być jednocześnie producentem filmu, autorem scenariusza, reżyserem, operatorem, montażystą a nawet kompozytorem. Wielu twórców potwierdza to swoim doświadczeniem, choć wykonanie zadań przez takiego człowieka-orkiestrę mogą zajmować więcej czasu. Czasem przydaje się ktoś, kto przytrzyma mikrofon, lub przestawi rekwizyt. Znacznie przyjemniej jest dzielić się obowiązkami, gdzie każdy może się w pełni skoncentrować na swoim zadaniu. Sprzyja to nie tylko poprawie efektywności, ale też – w przypadku dobranej grupy – wspólnej integracji i rozwiązywaniu problemów.